Długo oczekiwana podwyżka stóp procentowych w USA

W minionym tygodniu najważniejszym wydarzeniem była pierwsza od blisko 10 lat podwyżka stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Fed podwyższył na grudniowym posiedzeniu stopy procentowe o 25 pkt bazowych do przedziału 0,25-0,50%, po siedmiu latach obowiązywania polityki blisko-zerowych stóp procentowych. Ruch ten był zgodny z oczekiwaniami większości uczestników rynku, którzy byli do tej decyzji dobrze przygotowani. Na bardzo wysokie prawdopodobieństwo podwyżki wyraźnie wskazywały ostatnie wypowiedzi członków FOMC, a inwestorów utwierdzały w tym przekonaniu dobre dane z amerykańskiego rynku pracy.

Co ważniejsze, komunikat po posiedzeniu oraz sama konferencja zostały odebrane w wyraźnie „gołębim” tonie. W komunikacie FOMC zmieniono m.in. określenie tempa przyszłego zacieśnienia, ma ono być „miarowe”, a nie „stopniowe”, co odebrane zostało jako próba złagodzenia tonu. Ponadto prognozowana przez poszczególnych członków FOMC ścieżka stóp procentowych nieznacznie się obniżyła. Choć prognozowany poziom stóp na koniec 2016 r. nie zmienił się i wyniósł 1,375%, to spadł on natomiast o 25 pkt bazowych dla 2017 r. z 2,625% do 2,375% oraz 12,5 pkt bazowych dla 2018 r. z 3,375% do 3,25%. Tzw. kropki Fed niezmiennie są jednak powyżej implikowanych przez rynek podwyżek stóp. W czasie konferencji przewodnicząca J. Yellen podkreślała, że podwyżka wynikała z realizacji określonych  warunków  co do rynku pracy i jest wyprzedzającym ruchem wobec inflacji. Wskazała, że jest niemal pewna, że podwyżki nie będą równomiernie rozłożone w czasie. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się wobec tego kontynuacja podwyżek stóp procentowych w przyszłym roku, choć ich tempo będzie powolne oraz każdorazowo zależne od napływających bieżących danych makroekonomicznych.

Reakcja rynków finansowych na „gołębi” charakter podwyżki Fed była początkowo bardzo entuzjastyczna, amerykański S&P w trakcie środowej sesji wzrósł w reakcji na tę decyzję blisko 1%, nie zachował jednak tych zysków w kolejnych dniach ostatecznie kończąc tydzień 0,31% poniżej niżej zamknięcia z ubiegłego tygodnia. Po początkowym osłabieniu się USD wobec EUR koniec tygodnia przyniósł kontynuację osłabiania się europejskiej waluty co sprzyjało spółkom notowanym na europejskich parkietach. Europe STOXX 600 zakończył tydzień 1,54-procentowym plusem, podczas gdy niemiecki DAX był wyżej o 2,59, a francuski CAC40 1,66%.

Łagodny wydźwięk posiedzenia FOMC sprzyjał walutom oraz rynkom akcji państw wschodzących. Indeks MSCI EM dedykowany rynkom wschodzącym wyrażony w USD wzrósł w ubiegłym tygodniu o 2,13%. Silne wzrosty odnotowano na szczególnie wrażliwym dla kształtowania się stóp procentowych w USA rynku tureckim. Indeks XU100 ze Stambułu zanotował wzrost o 3,1%, wsparty dodatkowo silnym umocnieniem się liry tureckiej wobec walut bazowych. Wzrosty odnotowała także giełda w Hong Kongu (Hang Seng +1,36%), podczas gdy główny indeks z Szanghaju wzrósł aż o 4,21%. Dalsze spadki cen ropy oraz postępująca deprecjacja rosyjskiego rubla nie sprzyjały natomiast rosyjskim indeksom, dolarowy RTS zanotował spadek o 1,44%.

Pośród rynków wschodzących dynamiczne wzrosty panowały także na warszawskiej giełdzie, która z impetem odrabiała głębokie straty z ostatnich tygodni. Najwięcej optymizmu obserwowano w przypadku największych spółek (najbardziej przecenionych tej jesieni), w konsekwencji WIG20 zanotował wzrost o 5,78%, podczas gdy szeroki indeks WIG był wyżej o 4,02%. Największe wzrosty spośród warszawskich blue chipów dotyczyły akcji Pekao SA (blisko +10%) oraz Tauron SA (+9,9%). Optymizm rynku nie dotarł natomiast do notowań KGHM (-0,87%). Dodatkowo obserwowano silne umocnienie złotego wobec walut bazowych oraz wzrost cen krajowych obligacji skarbowych w ślad za spadkami rentowności na rynkach bazowych. Było to także związane z pewnym odreagowaniem przeceny z ubiegłego tygodnia, będącej efektem wzrostu globalnej awersji do ryzyka oraz czynnikami lokalnymi związanymi ze spadkiem stabilności otoczenia regulacyjnego, w tym perspektywy obowiązywania podatku bankowego, który wymusił na bankach ograniczenie części swoich pozycji przy jednocześnie bardzo ograniczonej płynności rynku.

W ostatnim tygodniu poznaliśmy także wiele istotnych danych dotyczących polskiej gospodarki. Szczególnie pozytywny wydźwięk miały dane dotyczące produkcji przemysłowej i budowlanej, jak również dane o sprzedaży detalicznej, które zaskoczyły pozytywnie i okazały się wyższe od prognoz rynkowych. W listopadzie produkcja sprzedana przemysłu wzrosła aż o 7,8% r/r, (oczekiwano +5,7%). Taka skala wzrostu to w dużej mierze efekt kalendarzowy (różnica w dniach roboczych to +1 r/r wobec -1 r/r w październiku), niemniej jednak po oczyszczeniu z wahań sezonowych wzrost ten wyniósł 0,7% m/m, co należy uznać za bardzo solidny wynik. Sprzedaż detaliczna wzrosła natomiast w listopadzie o 3,3% r/r, wobec wzrostu na poziomie 0,8% r/r miesiąc wcześniej. Jest to wynik wyższy od konsensusu rynkowego, który kształtował się w okolicach +2,2%.

Mikołaj Stępniewski
Zarządzający Funduszami