Komentarz miesięczny, czerwiec 2017

W powszechnym odczuciu za trwającymi od listopada ubiegłego roku wzrostami na Wall Street, którymi zaraziły się inne światowe parkiety, stoi Donald Trump i jego zapowiedź uczynienia Ameryki ponownie wielką... Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE

  • W powszechnym odczuciu za trwającymi od listopada ubiegłego roku wzrostami na Wall Street, którymi zaraziły się inne światowe parkiety, stoi Donald Trump i jego zapowiedź uczynienia Ameryki ponownie wielką. Dlatego pojawienie się ryzyka usunięcia nowego prezydenta z urzędu, co stało się tematem numer jeden w połowie maja, wywołało gwałtowną przecenę głównych indeksów w USA. Jednak szybkie odrobienie jednodniowych strat i ustanawianie kolejnych rekordów pokazało wewnętrzną siłę hossy i jej polityczną „niezależność.

  • Niestety nie jest to hossa w pełni demokratyczna. Premiuje tych większych i lepiej przystosowanych, czyli liderów technologicznych przemian, pozostawiając mniejsze spółki i mniej nowoczesne sektory daleko w tyle. To indeks Nasdaq od końca kwietnia niemal codzienne wspina się na kolejne historyczne szczyty, a małospółkowy Russell 2000 nie może oderwać się od poziomu osiągniętego w grudniu ubiegłego roku.

  • Choć „nasdaqowa” hossa robi wrażenie, to wśród amerykańskich inwestorów, oceniających koniunkturę przez pryzmat szerokiego rynku, nie widać zbyt wielkiego entuzjazmu. Zarówno wskaźniki pokazujące sentyment wśród zarządzających, jak i wśród indywidualnych graczy, są ostatnich tygodniach zdecydowanie niższe niż były pod koniec ubiegłego roku, gdy na fali powyborczej euforii rosły praktycznie wszystkie sektory i indeksy w USA. Doszło nawet do tego, że w ostatnich dwóch miesiącach to właśnie akcje z Wall Street były mocno niedoważane w portfelach globalnych inwestorów.

  • Niewątpliwie temat reflacji, podpartej wysokimi cenami ropy naftowej, czy wydatkami infrastrukturalnymi w USA, zdecydowanie wygasł. Jednak coraz bardziej „ciasny” rynek pracy w Ameryce, niezła koniunktura gospodarcza (od USA, przez Europę po rynki wschodzące) i kontynuowanie cyklu podwyżek stóp przez FED, powinny jeszcze raz poderwać rentowności obligacji na całym świecie. Pod koniec ubiegłego roku, w obliczu grudniowej podwyżki stóp przez FED, liczba spekulacyjnych pozycji inwestorów stawiających na spadki cen obligacji była rekordowa. Jak zwykle w takich przypadkach bywa, jednomyślność okazała się zgubna. Jednak obecnie inwestorzy odwrócili swoje zakłady, spodziewając się w najbliższych tygodniach dalszych wzrostów cen obligacji. Stawiam na to, że przeliczą się po raz kolejny.
  • Na razie inwestorzy woleli przeważać rynki wschodzące i Europę, ale zakończenie marazmu na innych poza technologicznym indeksach na Wall Street, powinno zrównoważyć poszczególne regiony w aktywach. Europa, rzeczywiście przeżywa najsilniejsze od lat ożywienie i poza Frankfurtem jest daleko w tyle za Wall Street. Trochę może niepokoić, że giełdy akcji strefy euro stały się ostatnio bardzo modnym miejscem inwestycji, promowanym na pierwszych stronach gazet. Jednak wsparcie dla dalszej siły europejskich spółek może przyjść ze strony rynku walutowego, gdzie (podobnie jak w przypadku obligacji) w ciągu ostatnich kilku miesięcy nastąpiła wyraźna zmiana w postrzeganiu euro. Wielu inwestorów przestało wierzyć w dolara, pokładając nadzieje we wspólnotowej walucie. Tak jak pół roku temu również teraz mogą się mylić.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji