Komentarz miesięczny, grudzień 2012

Polskim inwestorom udało się przejść przez jesienną korektę suchą nogą. Nie można tego samego powiedzieć o amerykanach, którzy przyzwyczajeni do siły swojego rynku akcji, szczególnie w pierwszej połowie listopada musieli przeżyć dość spore rozczarowanie. Zarządzający amerykańskimi funduszami wpadli niemalże w panikę. Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE

  • Polskim inwestorom udało się przejść przez jesienną korektę suchą nogą. Nie można tego samego powiedzieć o amerykanach, którzy przyzwyczajeni do siły swojego rynku akcji, szczególnie w pierwszej połowie listopada musieli przeżyć dość spore rozczarowanie. Zarządzający amerykańskimi funduszami wpadli niemalże w panikę. Udział rynkowych „byków” spadł do najniższego poziomu od dołków z października 2011 roku i czerwca 2012. Biorąc pod uwagę to w jaki sposób zazwyczaj kończą się takie paniki, trzeba przyznać, że był to świetny wskaźnik sugerujący rychłe rozpoczęcie silnej fali wzrostów.

  • Tym bardziej, że rynek akcji wszedł właśnie w najlepszy statystycznie okres dla giełdowych inwestorów. Zgodnie z sezonowością znaną z amerykańskiego rynku, zarówno grudzień, jak i styczeń powinny być wzrostowe i przynieść prawie taką samą stopę zwrotu, jak pozostałe 10 miesięcy. Dodatkowo, szanse na pozytywne stopy zwrotu są w najbliższych dwóch miesiącach teoretycznie najwyższe spośród wszystkich miesięcy w roku.

  • W nieco dłuższej perspektywie kolejnych kilku miesięcy sprawa zaczyna się trochę komplikować. Ostatnie odczyty kilku danych ekonomicznych ze Stanów okazały się być gorsze od wcześniejszych dość wysokich prognoz. W rezultacie indeks pokazujący rozbieżność pomiędzy oczekiwaniami a realną gospodarką USA zaczął wyraźnie słabnąć. Nawet, jeżeli znaczący spadek amerykańskich indeksów akcji wydaje się obecnie mało prawdopodobny (tym bardziej, że przed chwilą doświadczyliśmy dość istotnej korekty), to zatrzymanie się indeksu i ustabilizowanie jego dynamiki jest bardzo realnym scenariuszem.

  • Porównując zachowanie wskaźników PMI w USA i Europie teraz i w latach 2008-2009, trudno jest na razie dostrzec punkty wspólne pomiędzy aktualnym spowolnieniem, a ówczesną recesją. Dlatego w dalszym ciągu będę się upierał przy definiowaniu bieżącego stanu światowej gospodarki jedynie jako stagnacji, a nie gwałtownej recesji, jak kilka lat temu. Jeżeli taka interpretacja rzeczywistości jest prawidłowa, to głównym beneficjentem wychodzenia z globalnej stagnacji powinny być akcje spółek notowanych na rynkach rozwijających się (i zdołowana Europa Zachodnia).

  • Rysuje się wyraźna szansa, że trwający od końca 2010 roku okres słabości rynków wschodzących na tle światowych ma się ku końcowi. Widać to od Brazylii, przez Indie, aż po Chiny. W przypadku największej gospodarki Ameryki Południowej roczna dynamika produkcji przemysłowej właśnie wyszła na lekki plus po długim okresie notowania ujemnych wartości. Bardzo silnie na stabilizację gospodarki zareagował rynek akcji w Indiach. Z 25-proc. dynamiką wzrostu indeksu Sensex, indyjski parkiet należy do tegorocznych liderów światowych rankingów. Również w Chinach poprawiły się zarówno wskaźniki PMI, jak i dynamika produkcji przemysłowej. Odmłodzona, wybrana na kolejną dekadę władza coraz śmielej zaczyna wspominać o dużych nakładach na infrastrukturę i nowej polityce urbanizacyjnej. Dodając do tego niska inflację, spadające stopy i atrakcyjne wyceny uważam, że w najbliższym roku indeksy rynków wschodzących mają w końcu szanse odzyskać utraconą dwa lata temu siłę.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji