Komentarz miesięczny, grudzień 2014

Inwestorzy na większości giełd świata bez większego uszczerbku przetrwali okres typowej jesiennej zawieruchy na rynkach akcji. Stało się tak pomimo tego, że jeszcze w połowie października, gdy widmo krachu (a nawet bessy) krążyło po głównych parkietach Europy, nastroje ocierały się o panikę. Niecałe dwa miesiące później, nikt już nie pamięta o tej traumie... Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

  • Inwestorzy na większości giełd świata bez większego uszczerbku przetrwali okres typowej jesiennej zawieruchy na rynkach akcji. Stało się tak pomimo tego, że jeszcze w połowie października, gdy widmo krachu (a nawet bessy) krążyło po głównych parkietach Europy, nastroje ocierały się o panikę. Niecałe dwa miesiące później, nikt już nie pamięta o tej traumie.

  • Statystycznie grudzień, z rajdem św. Mikołaja i początek roku z efektem stycznia, to statystycznie dwa najlepsze pod względem stopy zwrotu miesiące na amerykańskiej giełdzie. Prawdopodobieństwo spadków jest w tym okresie znacznie mniejsze niż w pozostałych miesiącach roku. Problem w tym, że większość giełdowych graczy mocno wierzy w magiczną moc statystycznych danych. Wskaźniki mierzące nastroje zarówno indywidualnych, jaki instytucjonalnych inwestorów w USA powróciły już do poziomów bliskich tegorocznym szczytom.

  • Trwający już dwunasty miesiąc marazm, podczas którego WIG z niewielkimi odchyleniami trzyma się przedziału 50-53 tys. punktów, spowodował, że nastroje polskich inwestorów są dalekie od amerykańskiego optymizmu. Nie chodzi nawet o jakieś wielkie pokłady pesymizmu, lecz raczej o brak wiary i zniechęcenie.

  • Można wymienić trzy czynniki niezbędne do zakończenia okresu smuty na warszawskim parkiecie. Po pierwsze, kontynuacja hossy na zachodnich parkietach, nawet w formie bocznego trendu. Jest to oczywiste założenie, choć jak widzimy w tym roku jego spełnienie niczego nam nie gwarantuje.  Po drugie, gwałtownie przerwane ożywienie, zarówno w naszej, jak i w unijnej gospodarce musi wrócić na właściwe tory. Po trzecie wreszcie, nasze tzw. „misie” (w tym szczególnie małe spółki) muszą przebudzić się z letargu.

  • Patrząc na wzrost PKB nasza gospodarka całkiem nieźle trzyma fason w obliczu europejskiego spowolnienia. O tym, że zakończyliśmy postój w dłuższym cyklu ożywienia mogą świadczyć ostatnie odczyty wskaźnika PMI dla naszego kraju. Biorąc pod uwagę korelację tego wskaźnika z produkcją przemysłową i sprzedażą nadzieja, na poprawę sytuacji przestaje być jedynie kwestią wiary. Natomiast niższe stopy procentowe oraz nieco słabsza waluta zgodnie z historycznym schematem powinny zacząć niebawem wspierać dzieło odbudowy. To może rozbudzić zainteresowanie segmentem małych i średnich spółek.
  • Natomiast napływ do funduszy akcyjnych, w tym funduszy inwestujących w „misie”, który może wspierać i napędzać potencjalną hossę, uzależniony jest jeszcze od rynku obligacji i jego siły względem indeksów akcji. Hossie z 2013 roku pomogła silna korekta na cenach obligacji, która została uznana, jak się okazało niesłusznie, za koniec długiego trendu spadku rentowności. Po ostatnim tąpnięciu cen ropy i przy sile obecnego trendu na rynku obligacji na ich dłuższą chwilę słabości możemy jeszcze trochę poczekać, ale nie takie cuda się ostatnio inwestorom przytrafiały.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji