Komentarz miesięczny, kwiecień 2019

Teoretycznie można usprawiedliwić tąpnięcie z czwartego kwartału na Wall Street wysypem słabszych danych gospodarczych. Wychodzi jednak na to, że duża część tego spowolnienia jest efektem samej giełdowej paniki... Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE

  • Chociaż główne indeksy na Wall Street wciąż nie zdołały pokonać ubiegłorocznych rekordów, a marzec przyniósł lekkie przyhamowanie tegorocznej fali wzrostów, to jej siła i szerokość świadczą na korzyść najdłuższego rynku byka w historii. Nawet, jeśli ostatnie odwrócenie się krzywej rentowności potraktować jako zapowiedź nadejścia w połowie przyszłego roku recesji w USA, to jesienny krach należałoby uznać za falstart bessy. Wygląda też na to, że Chinom uda się, przynajmniej na chwilę, ocucić słabnąca gospodarkę, z korzyścią dla reszty świata.
  • Po 14-procentowym spadku w czwartym kwartale 2018 roku i 13-procentowym wzroście z pierwszych trzech miesięcy nowego roku, indeksowi S&P500 pozostało zaledwie 3% do historycznego szczytu. Pierwsze sesje kwietnia wydają się świadczyć o tym, że z próbą pokonania rekordów amerykański rynek akcji nie zamierza zbyt długo zwlekać. Przemawia za tym nie tylko wyraźna poprawa szerokości rynku podczas tegorocznego odreagowania, ale także zachowanie kilku segmentów sektora technologicznego.

  • Teoretycznie można usprawiedliwić tąpnięcie z czwartego kwartału na Wall Street wysypem słabszych danych gospodarczych. Wychodzi jednak na to, że duża część tego spowolnienia jest efektem samej giełdowej paniki. Na równi z inwestorami panice poddał się też Fed. Amerykański bank centralny, nie zważając na giełdowe odreagowanie, podtrzymał, a nawet wzmocnił w marcu gołębi przekaz, zapowiadając zakończenie procesu normalizacji bilansu już we wrześniu. W rezultacie, w zaledwie trzy miesiące rynek obligacji przeszedł od dyskontowania dwóch podwyżek stóp procentowych, do oczekiwania jednej obniżki jeszcze w tym roku.

  • Choć w chińskiej gospodarce pojawiły się zaledwie zalążki odreagowania, to giełda w Szanghaju, rosnąc w tym roku o prawie 30% (najlepsza giełda świata), zdaje się już dyskontować ekonomiczną ekspansję w pełnej krasie.
  • Bez pomocy chińskiego konsumenta i przemysłu, nie ma co liczyć na poprawę w gospodarce strefy euro. Jedynie odbicie w eksporcie i przemyśle na wzór lat 2016/2017 może zmienić dzisiejsze postrzeganie giełd ze Starego Kontynentu, do których inwestorzy podchodzą z wyraźna niechęcią, wciąż preferując rynki wschodzące i nawet Wall Street traktując z rezerwą. Koniec końców, groźba recesji w Europie, może się okazać takim samym „fake newsem” i falstartem, jak krach na nowojorskiej giełdzie w ostatnich tygodniach ubiegłego roku. Z drugiej jednak strony, nie chce mi się wierzyć, że amerykański rynek akcji przeprowadzi udany atak na ubiegłoroczne rekordy już za pierwszym podejściem, nie próbując nawet udać zakłopotania, czy nieśmiałości po laniu jakie bezpodstawnie zgotował inwestorom w grudniu ubiegłego roku.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji