Komentarz miesięczny, lipiec 2017

Nie neguję możliwości istnienia lub tworzenia się na naszych oczach kolejnej bańki spekulacyjnej. Uważam wręcz, że najłatwiej byłoby ją „wyhodować” właśnie na takich spółkach jak Facebook, czy Google (lub biotechnologii). Mam jednak wątpliwości, czy ostatnia technologiczna burza na Wall Street była w rzeczywistości odgłosem pękającego balonu... Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE

  • W połowie lipca ubiegłego roku indeks S&P500 zdołał pokonać wszelkie opory, z którymi nie mógł sobie poradzić przez poprzednie 18 miesięcy i osiągnął nowe maksimum, rozpoczynając kolejną falę 8-letniej hossy. Dziś, po 14-proc. wzroście tego wskaźnika i 25-proc. wzroście indeksu Nasdaq, rynek zaczął wystawiać wiarę inwestorów na próbę. Zaczęło się od podważania nadziei na polityczne wsparcie dla gospodarki, a w ostatnich tygodniach, zakwestionowano zasadność wzrostu dotychczasowych liderów, czyli największych firm technologicznych z USA.
  • Czerwcowa „rzeź” czołowych spółek z indeksu Nasdaq, z których wiele straciło na wartości kilkanaście procent w ciągu zaledwie kilku dni (wyceny takich tuzów jak Apple i Google spadły w ubiegłym miesiącu o 7%), nie miała wyraźnego powodu. Właśnie dlatego mogła wzbudzić niepokój – w końcu zmiana trendu przychodzi zazwyczaj znienacka. Pojawiły się co prawda komentarze i rekomendacja banku Goldman Sachs sugerujące przewartościowane firm zaliczanych do grupy zwanej FANGs (Facebook, Amazon, Netflix, Google), jednak nie wskazywały one na żadne nowe aspekty. Nie były też pierwszymi raportami, czy analizami poddającymi w wątpliwość prawdziwą wartość spółek, które często były i są przyrównywane do niesławnych bohaterów bańki internetowej i telekomunikacyjnej z końca lat 90-tych ubiegłego stulecia.
  • Nie neguję możliwości istnienia lub tworzenia się na naszych oczach kolejnej bańki spekulacyjnej. Uważam wręcz, że najłatwiej byłoby ją „wyhodować” właśnie na takich spółkach jak Facebook, czy Google (lub biotechnologii). Mam jednak wątpliwości, czy ostatnia technologiczna burza na Wall Street była w rzeczywistości odgłosem pękającego balonu. Zgadzam się w tym względzie ze strategami z banku JP Morgan (w przeciwieństwie do Goldman Sachs), którzy stwierdzili, że udział spółek technologicznych w kapitalizacji i wzroście indeksów giełdowych jest wciąż istotnie niższy, niż podczas formowania szczytu z 2000 roku. Dodatkowo, generowane przez tegorocznych liderów zyski w pełni oddają pozycję tych firm w indeksach, a poziom ich wycen względem reszty przedsiębiorstw jest wciąż znacząco niższy, niż podczas apogeum hossy internetowej.

  • O tym, że czerwcowa burza na Wall Street nie była wydarzeniem, o którym pisać się będzie w podręcznikach, świadczy też zachowanie innych rynków i branż, które nie dały się nabrać na wizję końca trendu wzrostowego. Siłę pokazali tegoroczni maruderzy, czyli banki (w reakcji na odbicie na krzywej rentowności) oraz przedstawiciele sektora zdrowotnego, szczególnie spółki  biotechnologiczne, wspierając tezę, że nastąpiła raczej rotacja w segmencie aktywów akcyjnych, niż odwrót inwestorów od ryzyka.
  • Zadziwiająca była również względna siła rynków wschodzących w obliczu groźby pęknięcia technologicznej bańki na Wall Street. Nawet główni przedstawiciele tej branży z Azji, czyli Samsung, Alibaba czy Tencent, nie zostali przez inwestorów potraktowani na równi ze swoimi amerykańskimi odpowiednikami. To sugeruje, że na większą korektę obejmującą cały rynek akcji, a nie jedynie spółki technologiczne i to tylko w Stanach, jeszcze czas nie nadszedł. Mam nadzieję, że środowa sesja (12 lipca) będzie sygnałem do równie istotnej zmiany w zachowaniu rynków akcji, po ostatnim korekcyjnym marazmie, jaka miała miejsce dokładnie rok temu.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji