Komentarz miesięczny, lipiec 2020

W ostatnich miesiącach na wielu światowych giełdach dostrzeżono fenomen powrotu na rynek akcji indywidualnych inwestorów, albo graczy, dla których pandemiczny kryzys stał się okazją do pierwszego zetknięcia się z giełdą... Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE

  • Od kilku miesięcy, bezprecedensowemu załamaniu gospodarczemu w USA towarzyszy zadziwiająca siła indeksów akcji na Wall Street, która poddaje w wątpliwość klasyczną definicję obecnego kryzysu, jako gospodarczej recesji i rynkowej bessy. Zakładając, że ponownego zamrożenia gospodarki w USA nie będzie, ubocznym i zupełnie nieoczekiwanym efektem pandemicznego kryzysu może stać się narastanie spekulacyjnej euforii na Wall Street, wzorem bańki dotcomów, która przyspieszyła tuż po kryzysie rosyjskim z 1998 roku.
  • Recesja (oficjalnie w USA od marca) i jednocześnie nowe rekordy (na Nasdaq od 8 czerwca) na Wall Street, to połączenie, które teoretycznie nie miało prawa się wydarzyć. Albo rynek akcji jest całkowicie zaślepiony i za chwilę się otrząśnie, albo to, co zostało określone mianem recesji, prawdziwą recesją nie jest i nie będzie. Pandemiczny kryzys mógł wywołać dwa przeciwstawne efekty – albo przyspieszyć nadejście recesji w ramach tradycyjnego cyklu koniunkturalnego, albo je opóźnić o 12-18 miesięcy, biorąc pod uwagę skalę stymulacji monetarnej i fiskalnej wykorzystanej do złagodzenia kryzysu, który tak jak np. w 1998 roku, może się okazać krótkotrwały.

  • Scenariusz, w którym rynkowy i gospodarczy krach roku 2020 jest jedynie przerwą w trwającej wciąż 11-letniej hossie i ekspansji gospodarczej w USA, choć nie ma odpowiedniej analogiiw amerykańskiej historii, można potraktować jako bardziej dramatyczną wersję giełdowych oraz ekonomicznych zawirowań, jakie wywołało bankructwo Rosji w 1998 roku. Ówczesny krótkotrwały szok na rynkach okazał się ostatecznie tylko korektą w najdłużej trwającym trendzie wzrostowym w historii Wall Street. Posługując się tym porównaniem można założyć, że zadziwiająca siła nowojorskiej giełdy w ostatnich trzech miesiącach okaże się zapowiedzią trwającej do późnej wiosny lub nawet jesieni przyszłego roku fali wzrostów, której charakter okaże się zbliżony do spekulacyjnej bańki dotcomów, jaka ogarnęła inwestorów pod koniec lat 90tych.

  • Łatwość, z jaką inwestorzy mogą dziś usprawiedliwić dowolnie wysoką wycenę spółki posługując się argumentem nieodwracalnej technologicznej rewolucji przypomina mi racjonalizowanie coraz wyższych wycen spółek mających w latach 1999/2000 przeprowadzić świat ze starej ekonomii na nową czy to dzięki rozpoczęciu sprzedaży przez stronę internetową, czy w wyniku wygrania przetargu na UMTS lub też obietnicy poradzenia sobie z tzw. problemem roku 2000. Tak jaki wtedy, tak i teraz łatwo było poddać się tak przekonującemu uzasadnieniu.
  • Czynnikiem, który nigdy nie towarzyszył prawdziwej recesji i rynkowej bessie, ale zazwyczaj towarzyszy końcówce trendu wzrostowego, tak jak w latach 1999-2000, jest wzmożona aktywność mniejszych inwestorów. W ostatnich miesiącach na wielu światowych giełdach dostrzeżono fenomen powrotu na rynek akcji indywidualnych inwestorów, albo graczy, dla których pandemiczny kryzys stał się okazją do pierwszego zetknięcia się z giełdą. Dodając do tego zaskakujący wzrost indeksu giełdy w Szanghaju na początku lipca (o 15%), można dojść do wniosku, że po globalnych rynkach rozprzestrzenia się swobodnie zupełnie nowe zagrożenie dla zdrowia długoterminowego trendu giełdowego, czyli dostrzegalny i w Warszawie i w Nowym Jorku wirus rynkowej spekulacji.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji