Komentarz miesięczny, listopad 2015

W tym roku październik, pomimo ciągnącej się za nim złej reputacji, okazał się dla inwestorów na głównych rynkach na świecie najlepszy miesiącem od czterech lat... Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE

  • W tym roku październik, pomimo ciągnącej się za nim złej reputacji, okazał się dla inwestorów na głównych rynkach na świecie najlepszy miesiącem od czterech lat. Trzeba przyznać, że była to mocna odpowiedź hossy na próbę zmiany dotychczasowego trendu wzrostowego podjętej przez rynek w trakcie sierpniowego tąpnięcia, które również było najbardziej znaczącym (bolesnym dla inwestorów) wydarzeniem od 2011 roku.
  •  Bezpośrednią przyczyną tak dynamicznych wzrostów wcale nie była nagła poprawa słabnącej chińskiej gospodarki, której kondycja stała się przedmiotem obaw inwestorów i punktem zapalnym sierpniowego krachu. To raczej globalna świadomość inwestorów skupiła się dla odmiany na sygnałach dochodzących z Fed i EBC, a nie na wydarzeniach w „dalekiej” Azji. Najpierw nastroje inwestorów podbudowały sugestie przedstawicieli Fed o możliwym odłożeniu na bliżej nieokreślony czas rozpoczęcia procesu podwyżek stóp procentowych. Kolejnym przełomem okazały się słowa prezesa EBC, który zapowiedział możliwość zwiększenia programu luzowania ilościowego i kontynuowania obniżek stóp procentowych.
  •  Pod koniec minionego miesiąca zarówno szefowie Fed, jak i EBC zaczęli tonować wcześniejsze oświadczenia. Tuż po posiedzeniu amerykańskiego banku centralnego wyceniane przez rynek prawdopodobieństwo podwyżek stóp jeszcze w grudniu wzrosło do ponad 50%. Najmocniej podkreślana medialnie przesłanka do wzrostów rynku akcji w USA okazała się tym samym mało realna. Nie spowodowało to bynajmniej panicznego odwrotu inwestorów.
  •  By amerykańskie indeksy mogły kontynuować bez przeszkód marsz w górę przydałyby się jakieś mocne fundamenty wspierające wyraźne pobicie dotychczasowego maksimum, z którym S&P500 zmagał się bezskutecznie przez pierwsze 8 miesięcy roku. Moim zdaniem takim przełomem powinien być to być jednoznaczny sygnał, że słabnące przemysł i inwestycje, podążają w ślad za silnymi, usługami i konsumpcją. Od dwóch-trzech kwartałów praktycznie na całym świecie mamy bowiem do czynienia z dość specyficzną sytuacją. Słabnącej dynamice produkcji przemysłowej i nakładów inwestycyjnych towarzyszy wzrost konsumpcji i poprawa sytuacji w sektorze usług.

  •  Trzeba pamiętać, że największe spadki dotyczą nakładów kapitałowych w sektorach cierpiącychz powodu przeciągającej się deflacji cen surowców (łupki, węgiel, metale, żywność). Gdy wyłączymy te „wrażliwe” sektory z kalkulacji dotyczącej sprzedaży detalicznej, hurtoweji przemysłowej okazuje się, że gospodarka USA nie wykazuje oznak słabości. Widać to zresztą po realnym wzroście importu do USA. Dlatego to nie rynki rozwinięte stoją za spowolnieniemw globalnym handlu. To raczej rynki wschodzące stały się problemem same dla siebie, mniej eksportują i mniej importują między sobą. W najbliższym czasie będziemy mieli do czynieniaz próbą sił między deflacją, a inflacją, trendami w inwestycjach i w konsumpcji oraz między słabością rynków wschodzących, a siłą rozwiniętych. Która strona przeważy? Moim zdaniem wygra większy i silniejszy.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji