Komentarz miesięczny, luty 2013

Muszę przyznać, że amerykańska giełda w styczniu zdołała mnie po raz kolejny zaskoczyć. Tym razem swoją siłą. I nie chodzi mi wyłącznie o to, że dla S&P500 był to najlepszy od 1997 r. początek roku. Po relatywnie słabszym grudniu można było liczyć na pewne odreagowanie w pierwszych tygodniach nowego roku. Wrażenie zrobiła natomiast siła rynku. Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE KOMENTARZA MIESIĘCZNEGO, LUTY 2013

  • Muszę przyznać, że amerykańska giełda w styczniu zdołała mnie po raz kolejny zaskoczyć. Tym razem swoją siłą. I nie chodzi mi wyłącznie o to, że dla S&P500 był to najlepszy od 1997 r. początek roku. Po relatywnie słabszym grudniu można było liczyć na pewne odreagowanie w pierwszych tygodniach nowego roku. Wrażenie zrobiła natomiast siła rynku. Indeksy giełdowe rosły praktycznie bez żadnego przystanku, i to po dwóch mocno wzrostowych sesjach z przełomu roku, na których inwestorzy w USA dyskontowali uzgodnienie kompromisu w sprawie fiskalnego klifu. Chociaż od razu pojawiły się wątpliwości, czy przypadkiem nie jest to odłożenie głównego problemu o dwa miesiące, to jednak amerykańskie indeksy nawet na chwilę nie zawahały się w drodze na szczyty.
  • Na krótką metę najbliższe tygodnie mogą jednak w USA (podobnie jak na większości parkietów) przynieść korektę trwających od siedmiu miesięcy wzrostów. Rozpoczęty właśnie okres (luty-marzec), w przeciwieństwie do poprzedzającego go przełomu roku, historycznie należy do najsłabszych momentów w roku pod względem stopy zwrotu.

  • Znaczenie poważniejszym argumentem, sugerującym rychły początek kilkutygodniowej korekty jest jednak zadziwiająca zbieżność obecnego stanu wielu rynkowych wskaźników z sytuacją, jaka miała miejsce w pierwszym kwartale ubiegłego roku. Nie twierdzę, że powtórzy się przecena z wiosny 2012 roku, kiedy dobry nastój z pierwszych miesięcy roku wyparował w mgnieniu oka, ale powodów na przejście przez łagodną wersję tamtej korekty jest całkiem sporo.

  • Wiele danych płynących z amerykańskiej gospodarki rozmija się z wygórowanymi oczekiwaniami. Wskaźnik pokazujący te rozbieżności spada już od dwóch miesięcy, co nie przełożyło się jak do tej pory na słabość giełdowych indeksów. Z bardzo podobnym schematem mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku, kiedy rynek akcji z opóźnieniem zareagował na gorsze wskaźniki ekonomiczne. Budowanie analogii do sytuacji sprzed roku ma jeszcze większe podstawy, gdy weźmiemy pod uwagę poziom nastrojów panujący wśród inwestorów, w szczególności na rynku amerykańskim. Udział rynkowych „byków”, zarówno wśród inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych wzrósł dokładnie do poziomu z lutego 2012 roku.

  • Poza tym wyraźna słabość naszego parkietu względem rosnącego indeksu w USA wystąpiła także w marcu 2012 roku, zapowiadając dłuższą korektę. Również zachowanie się naszego segmentu małych spółek, który zanotował względnie silny wzrost w pierwszych tygodniach roku, może przypominać krótką hossę na SWIG80 z początku ubiegłego roku.
  • Wiele wskazuje na to, że znajdujemy się właśnie w punkcie zwrotnym, w którym dynamika wzrostu gospodarczego z malejącej stanie się rosnąca. Jednak skala poprawy i jej tempo cały czas są dużą niewiadomą. Posiłkując się historią cykli ekonomicznych w USA, można dojść do wniosku, że okres stagnacji (już nie spadek, ale jeszcze nie dynamiczny wzrost) w gospodarce, sprzyja zarówno akcjom, jak i obligacjom. Dlatego, pomimo moich obaw o nadchodzącą korektę na giełdach, sądzę, że warto jest trzymać się rynków akcji gdyż prawdziwe i trwałe wzrosty powinny dopiero nadejść wraz z wyraźną poprawą w gospodarce.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji