Komentarz miesięczny, luty 2016

Słabość, jaką od początku roku prezentują główne parkiety świata, jest nietypowym zjawiskiem o tej porze roku. Z drugiej strony w minionych kilku dziesięcioleciach dwa przypadki, w których pierwsze 5-6 tygodni nowego roku przynosiło drastyczne spadki indeksów giełdowych, to nie tak odległe lata 2008 i 2009... Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

  • Słabość, jaką od początku roku prezentują główne parkiety świata, jest nietypowym zjawiskiem o tej porze roku. Z drugiej strony w minionych kilku dziesięcioleciach dwa przypadki, w których pierwsze 5-6 tygodni nowego roku przynosiło drastyczne spadki indeksów giełdowych, to nie tak odległe lata 2008 i 2009. Tąpnięcie z 2008 roku było jedynie sygnałem nadchodzących kłopotów dla globalnej gospodarki i rynków kapitałowych. Z kolei styczniowa słabość w kolejnym roku okazała się ostatnim tchnieniem bessy.

  • Niestety, ponieważ jeszcze dwa miesiące temu indeksy akcji w USA zbliżały się do historycznych maksimów obecne spadki trudno traktować jako ostatni akord rynku niedźwiedzia. Amerykańska gospodarka znajduje się w fazie spowolnienia, ale jeszcze nie recesji, jak to miało miejsce w drugiej połowie 2008 roku. Dlatego przecenę z ostatnich tygodni można określić albo jako znaczącą korektę (krach) w trendzie wzrostowym, albo dopiero początek dłuższej bessy. Trzeciego wyjścia nie ma. Dopóki nie ma jednoznacznych dowodów załamania gospodarki w USA (a moim zdaniem jeszcze ich nie ma), będę trzymał się tego pierwszego scenariusza. Oznacza on co prawda potencjalny spadek indeksu S&P 500 do 1600 punktów (wzorem roku 2011 czy 1966), ale i tak jest o niebo lepszy niż powtórka z bessy lat 2008-09.

  • Skala niepewności przy tworzeniu wszelkich prognoz jest wprost proporcjonalna do zmienności panującej na rynkach. Tymczasem zarówno na giełdach, jak i w gospodarkach, czy w polityce sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Powróciły obawy o stabilność, a nawet wypłacalność sektora bankowego. I to w jakiej skali! Kwestionowanie, jakości aktywów w bankach włoskich, hiszpańskich, czy greckich nikogo już nie dziwi, ale postawienie pod pręgierzem największego banku Niemiec to zupełnie co innego. Trudno się dziwić, że po najgorszym od 2008 roku początku roku na giełdach wszyscy zaczęli przypominać sobie konsekwencje upadku Lehman Brothers. Nie sądzę jednak, żeby zamieszanie wokół systemu bankowego Europy (a szczególnie Deutsche Banku) miało trwać tak długo, jak 4 czy 8 lat temu.

  • Spadek tempa wzrostu w USA oraz zatrzymanie ożywienia w Europie są niezaprzeczalne i w dużej mierze związane ze słabością przemysłu, inwestycji kapitałowych oraz wymiany handlowej. Do niedawna konsumpcja i usługi, stanowiące w państwach rozwiniętych około 70% PKB, trzymały się na tyle mocno, że neutralizowały negatywne tendencje w innych obszarach gospodarki. Jednak dane z ostatnich miesięcy pokazały, że słabość bywa zaraźliwa i dotychczasowa siła konsumenta po obu stronach oceanu zaczęła zanikać.
  • Być może ostatni pokaz siły na rynkach wschodzących zdoła przekonać zachodnich inwestorów do wykreowania jakiegoś solidnego odreagowania na parkietach w USA czy Europy. Również siła spółek z branży użyteczności publicznej oraz telekomunikacji w USA, które rosły pomimo silnego tąpnięcia na głównych indeksach, może wspierać koncepcję, że ostatnie spadki nie są początkiem długotrwałej bessy, a jedynie korektą. Tak czy inaczej, czeka nas rok pełen zmienności, niepewności i emocji, co koresponduje z tradycyjnym wizerunkiem rozpoczętego właśnie w Chinach nowego roku spod znaku małpy. Nudno na pewno nie będzie.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji