Komentarz miesięczny, luty 2019

Wszystko to wpisuje się w preferowany przeze mnie scenariusz twardego rynkowego resetu, którego doświadczaliśmy już dwukrotnie w obecnej dekadzie. Problem w tym, że zgodnie z tym wzorcem, nie powinniśmy liczyć na szybki i to jeszcze udany atak na wrześniowe szczyty indeksów na Wall Street. Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE

  • Po grudniowych, zaskakujących swą głębokością, spadkach na Wall Street początek nowego roku przyniósł równie zaskakujące pod względem siły odreagowanie. W rezultacie, wszystkie indeksy giełd strefy euro i USA zdołały odrobić straty z końca ubiegłego roku. Wygląda na to, że rynkowa „usterka”, jak nazwał grudniowe tąpnięcie Donald Trump, została naprawiona. Okazało się też, że rynki wschodzące, nie poddając się panice, wykazały się większą dojrzałością i przewidywalnością, niż giełdy rozwinięte. W nagrodę stały się one ulubieńcami inwestorów.

  • Gwałtowną przecenę, z jaką mieliśmy do czynienia na Wall Street w grudniu ubiegłego roku (czyli w teoretycznie najlepszym dla akcji okresie roku), można było moim zdaniem potraktować jako wiarygodny sygnał ostrzegawczy. Najgorszą końcówkę roku od 1931 roku i najsłabszy czwarty kwartał od 1987 i 2008 roku, trudno było zlekceważyć. Styczniowy wzrost indeksu S&P500 o prawie 8% i kontynuacja tej tendencji w pierwszej połowie lutego jest jednak sygnałem równie ważnym. Był to w końcu najlepszy początek roku od 1987 roku.

  • W trakcie ostatnich kilku miesięcy rynek zdołał sprowadzić do emocjonalnego parteru zarówno giełdowe byki, jak i niedźwiedzie, nie dokonując przy tym jednoznacznego wyboru pomiędzy kontynuacją, a zmianą długoterminowego trendu. Wskaźniki sentymentu amerykańskich inwestorów (zarówno instytucjonalnych, jaki indywidualnych) zmieniły się diametralnie w ciągu zaledwie 5-6 tygodni. Z paniki i rezygnacji pod koniec roku przeszliśmy płynnie i właściwie bez stanów pośrednich do odrzucenia widma bessy oraz do nadziei na dalsze wzrosty.

  • Wszystko to wpisuje się w preferowany przeze mnie scenariusz twardego rynkowego resetu, którego doświadczaliśmy już dwukrotnie w obecnej dekadzie (w latach 2011-12 i 2015-16). Problem w tym, że zgodnie z tym wzorcem, nie powinniśmy liczyć na szybki i to jeszcze udany atak na wrześniowe szczyty indeksów na Wall Street. W trakcie poprzednich resetów rynek wystawiał na próbę cierpliwość inwestorów np. testując wcześniejsze dołki. Dziś, po tak mocnym odreagowaniu, trudno jest wyobrazić sobie powrót indeksu S&P500 do poziomu 2300 punktów, ale z drugiej strony jeszcze trudniej jest mi przyjąć scenariusz rychłego bicia rekordów.
  • Ani Europa, ani USA nie wróciły do łask giełdowych graczy. Jedynie rynki wschodzące stały się z dnia na dzień ulubieńcem inwestorów. Jeszcze na początku grudnia i stycznia utrzymywanie krótkiej pozycji na rynkach wschodzących było jednym z najbardziej powszechnych zakładów rynkowych. Korespondowało to z grą na dalsze wzmocnienie amerykańskiej waluty. W lutym ocena rynku zmieniła się diametralnie. Nagle to zajmowanie długiej pozycji na rynkach wschodzących stało się powszechnie stosowaną strategią inwestycyjną. Co więcej, za tą zmianą nastawiania poszły realne pieniądze. W ciągu pierwszych 5 tygodni tego roku do funduszy akcyjnych inwestujących na emerging markets napłynęło 15 mld dolarów. Drugie tyle wpłynęło do funduszy obligacji. Chwila sławy, jaką dzięki szefowi Fed przeżywają rynki wschodzące, może się szybko skończyć, jeśli nie znajdą się inne (poza zakończeniem cyklu podwyżek stóp procentowych w USA) argumenty przemawiające na ich korzyść. Kluczową kwestią pozostaje długość i głębokość trwającego wciąż spowolnienia w chińskiej gospodarce.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji