Komentarz miesięczny, maj 2016

W kilku ostatnich tygodniach skłonność inwestorów do kontynuowania szaleńczych zakupów ryzykownych aktywów nieco osłabła. Natomiast rynek akcji na Wall Street powrócił do punktu wyjścia. Indeks S&P500 znalazł się w tym samym miejscu, co pół roku temu, rok temu, a nawet półtora roku temu. Amerykańskie indeksy ponownie znalazły się na rozstaju dróg, stojąc przed koniecznością rozstrzygnięcia kierunku, w którym podążą giełdy w kolejnych miesiącach. Niestety wybór wcale nie jest oczywisty, choć teoretycznie łatwiejszy dziś, niż był pod koniec ubiegłego roku... Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE

  • W kilku ostatnich tygodniach skłonność inwestorów do kontynuowania szaleńczych zakupów ryzykownych aktywów nieco osłabła. Natomiast rynek akcji na Wall Street powrócił do punktu wyjścia. Indeks S&P500 znalazł się w tym samym miejscu, co pół roku temu, rok temu, a nawet półtora roku temu. Amerykańskie indeksy ponownie znalazły się na rozstaju dróg, stojąc przed koniecznością rozstrzygnięcia kierunku, w którym podążą giełdy w kolejnych miesiącach. Niestety wybór wcale nie jest oczywisty, choć teoretycznie łatwiejszy dziś, niż był pod koniec ubiegłego roku.

  • Po panice, jaka ogarnęła inwestorów w pierwszych tygodniach bieżącego roku, nie ma już śladu. Obawy przed rozpoczęciem bessy odeszły w niepamięć, nie tylko dzięki poprawie na rynkach akcji i surowców, ale także dzięki zahamowaniu tempa spowalniania amerykańskiej gospodarki. Powrót wskaźników PMI dla przemysłu powyżej 50 punktów dał nadzieję na uniknięcie recesji. Trzeba też przyznać, że trwająca w USA od połowy lutego fala rynkowego odreagowania może być traktowana znacznie poważniej niż jej pierwowzór z października ubiegłego roku. Wskaźniki szerokości rynku na Wall Street istotnie poprawiły się, zarówno biorąc pod uwagę liczbę firm, których akcje rosną, jak i całych sektorów. Dodając do tego znaczący wzrost cen obligacji korporacyjnych, których słabość była jedną z głównych bolączek inwestorów w końcówce ubiegłego roku, perspektywa osiągniecia przez indeks S&P500 nowego maksimum wydaje się obecnie znacznie bliższa niż pół roku temu.

  • Podobnie, jak przy udanym ataku na szczyty z początku 2012 roku, to zyski wypracowywane przez amerykańskie firmy powinny ponownie stać się drogowskazem dla głównych indeksów giełdowych. Na razie inwestorzy i analitycy zadowolili się poprawą w dwóch obszarach, które wpływały na pogorszenie się wyników finansowych w ostatnich kilku kwartałach. Pierwszym jest zachowanie amerykańskiej waluty, której ostatnie osłabienie powinno pomóc odzyskać utraconą rentowność działalności eksportowej, stanowiącej prawie 30% przychodów firm z S&P500. Drugim jest silne odreagowanie cen surowców (szczególnie ropy), które nie tyle ma poprawić zyskowność, co przede wszystkim zapobiec masowym bankructwom w branży łupkowej i w konsekwencji eskalacji problemów poprzez wpływ na system finansowy.
  • Jeśli, wzorem lat 1997-2000, za spadkiem rentowności przedsiębiorstw będzie stał wzrost kosztów zatrudnienia to hossa ma szansę jeszcze trochę potrwać. Jeśli, tak jak w 1999 lub 1987 roku po chwilowym spowolnieniu gospodarki zacznie się faza ożywienia, to inwestorzy wybaczą przedsiębiorstwom niższe marże, ponieważ wzrosną szanse na poprawę wielkości przychodów. Dlatego skutecznej próbie ataku na ostatnie szczyty na Wall Street powinny towarzyszyć kolejne dane potwierdzające poprawę w amerykańskiej gospodarce. A na to trzeba czasu.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji