Komentarz miesięczny, marzec 2012

Nawet, jeżeli można wymienić kilka przesłanek wskazujących na ostatnie trzy sesje ubiegłego tygodnia, jako na początek większego ruchu korekcyjnego na indeksach giełdowych, to po sposobie, w jaki S&P500 negował podobne sygnały poprzednich kilku tygodniach nie zaryzykuję stwierdzenia, że tym razem będzie inaczej. Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE KOMENTARZA MIESIĘCZNEGO, MARZEC 2012

  • Nawet, jeżeli można wymienić kilka przesłanek wskazujących na ostatnie trzy sesje ubiegłego tygodnia, jako na początek większego ruchu korekcyjnego na indeksach giełdowych, to po sposobie, w jaki S&P500 negował podobne sygnały poprzednich kilku tygodniach nie zaryzykuję stwierdzenia, że tym razem będzie inaczej. Amerykańskie indeksy same muszą pokazać chęć do przejścia przez korekcyjny czyściec.

  • Argumentów przemawiających za delikatną korektą jest całkiem sporo. Wystarczy wymienić lekko spadającą szerokość rynku w USA, która nie potwierdza nowych szczytów na głównych indeksach giełdowych. Równie niepokojące jest wyraźnie słabsze zachowanie małych spółek, które jeszcze w styczniu należały do wzrostowej elity rynku amerykańskiego, ale już w lutym znalazły się w wyraźnej defensywie. Nastąpił też dość znaczący rozdźwięk pomiędzy trzema średnimi Dow Jonesa: przemysłową, transportową oraz użyteczności publicznej. Być może jest to tylko zbieg okoliczności, ale opierając się na klasycznej giełdowej mądrości trzeba mieć się na baczności, gdy indeksy Dow Jonesa nie potwierdzają nawzajem swoich trendów.

  • Podsumowując, podtrzymuję przedstawiony w ubiegłym miesiącu scenariusz dla amerykańskiego rynku akcji na pierwszą połowę roku zakładający wejście w pewien rodzaj trendu bocznego. Chociaż sam rynek zdaje się na razie ignorować takie rozwiązanie, to trudno jest też uznać, że mój scenariusz został już definitywnie zanegowany.

  • Również w przypadku polskiego rynku akcji nie widzę powodu żeby znacząco modyfikować wcześniejszą opinię o perspektywach na najbliższe tygodnie. Korekta, którą WIG20, jako jeden
  • z nielicznych indeksów na świecie, przeszedł w ostatnich trzech tygodniach była wystarczająco długa, by usprawiedliwić kolejną próbę zmierzenia się z oporem na poziomie 2400 punktów. Oczywiście, żeby taki kilkuprocentowy wzrost był możliwy, amerykańskie indeksy muszą w kontynuować swój „irytujący” marsz w górę bez chwili przystanku. Jeżeli jednak S&P500 rozpocznie wyczekiwaną przez wszystkich korektę, to WIG20 będzie zmuszony do zejścia o kolejne 100 punktów, do poziomu 2200 punktów.

  • Wyciągając średnią z czterech poprzednich przypadków hossy na małych spółkach można dojść do wniosku, że w gruncie rzeczy jesteśmy dopiero na początku prawdziwego mało-spółkowego eldorado. Zgodnie z historycznym wzorcem powinniśmy zakończyć ten rok na poziomie 21 tys. punktów na sWIG-u, czyli o prawie 100% wyżej od obecnego poziomu. Wydaje mi się jednak, że tym razem hossa na małych spółkach przebiegnie w nieco wolniejszym tempie. Kluczowymi momentami mogą się okazać publikacje wyników finansowych firm za poszczególne kwartały. Wtedy będzie następowała prawdziwa selekcja i odsiewanie ziarna od plew.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji