Komentarz miesięczny, marzec 2020

Pandemia koronawirusa jeszcze nie została zażegnana (na globalną skalę), dlatego zmienność wciąż będzie królować na giełdowych parkietach, a wszystkich konsekwencji paniki rozsiewającej się, wśród polityków, bankierów, inwestorów, konsumentów i przedsiębiorców nie sposób przewidzieć... Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE

  • W trwającym od ponad roku pojedynku między akcjami (stawiającymi na ożywieniew globalnej gospodarce), a obligacjami (zakładającymi jego brak) do niedawna brakowało jasnego rozstrzygnięcia. Dopiero koronawirus wyznaczył zwycięzcę. Inwestorzy na rynku długu utrzymując niską rentowność papierów skarbowych mieli rację. Recesja jest już pewna i nieuchronna. Recesja, jakiej jeszcze nie było. Szczytna walka z wirusem „za wszelką cenę” skutkuje zamrożeniem wszelkiej działalności społeczno-gospodarczej. Jednak dla rynku obligacji może się to okazać pyrrusowe zwycięstwo. Walka z recesją „za wszelką cenę” odbędzie się przez masowy wzrost państwowego długu.

  • Zaledwie cztery tygodnie temu inwestorzy w USA i Europie świętowali ustanowienie kolejnych rekordów 11-letniej hossy. Dziś, po ponad 30% spadku indeksów na Wall Street i 40% spadku na europejskich parkietach, na rynku króluje panika. Jej skalę obrazuje nie tylko najszybszy i najgłębszy spadek indeksu S&P500 od krachu 1987 roku, a licząc od ustanowienia rekordu - największy w historii (30% w ciągu 18 sesji), ale również zachowanie innych niż akcje klas aktywów.

  • Ta globalna histeria jest wprost proporcjonalna do prędkości oraz zakresu rozprzestrzeniania się koronawirusa i tym samym obaw o koszty, jakie poniesie światowa gospodarka w związku z politycznymi decyzjami mającymi ograniczyć skalę pandemii. Wymuszone zatrzymanie światowej gospodarki na taką skalę jak obecnie nigdy w czasach pokoju nie miało miejsca. Możemy się jedynie oprzeć na przykładzie Chin z ostatnich tygodni oraz Hongkongu, który zmagał się z epidemią SARS w 2003 roku. Dziś powoli do prowincji Hubei wraca życie, podobnie jak 17 lat temu w Honkongu, gdy po trwającym 1-2 kwartały załamaniu rozpoczęło się wyraźne odreagowanie, a przyrost bezrobocia okazał się chwilowy.
  • Pandemia koronawirusa jeszcze nie została zażegnana (na globalną skalę), dlatego zmienność wciąż będzie królować na giełdowych parkietach, a wszystkich konsekwencji paniki rozsiewającej się, wśród polityków, bankierów, inwestorów, konsumentów i przedsiębiorców nie sposób przewidzieć. Z tego też powodu szczyt medialnego i politycznego szumu wokół koronawirusa może być jeszcze przed nami, co oznacza, że giełdy mogły jeszcze nie osiągnąć dołka obecnego krachu. Z technicznego punktu widzenia taki dołek mógłby zostać wyznaczony przez szczyty korekty lat 2015-1016, czyli na poziomach 2100-2200 punktów dla indeksu S&P500. W przypadku epidemii SARS w Hongkongu z 2003 roku, słabość tamtejszej giełdy była zauważalna aż do momentu wygaśnięcia fali coraz szybszego przyrostu liczby zachorowań (szczyt krzywej epidemicznej).

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji