Komentarz miesięczny, styczeń 2012

Już po raz trzeci w ciągu ostatniego kwartału indeks S&P500 stara się pokonać 200-sesyjną średnią, którą z takim „hukiem” przebił podczas sierpniowego krachu. Wyraźne wybicie się ponad tą średnią, biorąc pod uwagę naukę płynącą z korekty z pierwszej połowy 2010 roku, może być sygnałem do rozpoczęcia nowej fali wzrostów i w konsekwencji, do pokonania niedawnych szczytów. Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE KOMENTARZA MIESIĘCZNEGO, STYCZEŃ 2012

  • Już po raz trzeci w ciągu ostatniego kwartału indeks S&P500 stara się pokonać 200-sesyjną średnią, którą z takim „hukiem” przebił podczas sierpniowego krachu. Wyraźne wybicie się ponad tą średnią, biorąc pod uwagę naukę płynącą z korekty z pierwszej połowy 2010 roku, może być sygnałem do rozpoczęcia nowej fali wzrostów i w konsekwencji, do pokonania niedawnych szczytów.
  • Dopóki amerykański rynek akcji sam nie da czytelnego dowodu swojej słabości, zaczynając w pierwszym kwartale kolejną falę gwałtownej przeceny, w dalszym ciągu będę traktował sierpniowo-wrześniową korektę, jako rynkowy krach, a nie początek długoterminowej bessy. Zgodnie ze scenariuszem krachu indeksy akcji w USA powinny przeżyć jeszcze wzloty i upadki, mozolnie prąc w górę zanim, w drugiej połowie tego roku, zaatakują szczyty z wiosny 2011 roku.

  • Wiele będzie zależało od tego, w jaki sposób amerykańska gospodarka przejdzie przez spowolnienie wzrostu, którego apogeum przypadnie zapewne w pierwszej połowie bieżącego roku. Jeżeli struktura PKB w USA pozostanie taka sama, jak w 2011 roku, z pozytywnym udziałem zarówno konsumpcji, jak i inwestycji, to nawet mniejsze tempo całkowitego wzrostu gospodarczego nie powinno negatywnie odbić się na rynku akcji.

  • W przeciwieństwie do amerykańskich inwestorów, którzy siłę swoich akcji mogą tłumaczyć relatywną siłą swojej gospodarki, polscy gracze giełdowi zostali pozbawieni wyraźnej więzi pomiędzy fundamentami, a zachowaniem krajowego rynku akcji. Zachowanie naszego rynku w ostatnich tygodniach roku, mogło nawet sugerować, że za chwilę nastąpi tąpnięcie w gospodarce analogiczne do tego sprzed trzech lat, a giełdowe indeksy zawisły nad przepaścią, tak jak w połowie 2008 roku

  • Ostatnie kilka tygodni obfitowało w informacje, które mogą sprawić, że duże spółki relatywnie dobrze radzące sobie podczas ubiegłorocznego załamania, stracą swoją przewagę nad szerokim rynkiem. W takich warunkach grudniowy popis siły średnich spółek, reprezentowanych przez indeks mWIG40, może okazać się czymś więcej niż tylko „czyszczeniem wystawy” na koniec roku. Może to być sygnał, że to właśnie średnie spółki, detronizując firmy z WIG20, będą wiodły prym w nowym 2012 roku.

  • Zgodnie z moim zdaniem najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, w pierwszej połowie roku nadal będziemy skazani na dużą zmienność rynków akcji, bez wyraźnego i jednoznacznego trendu. W dalszym ciągu indeks dużych spółek powinien poruszać się w przedziale 2100-2400 punktów. Dopiero druga połowa roku może przynieść istotną poprawę na naszej giełdzie, w rezultacie czego WIG20 ma szansę zakończyć rok na poziomie 2500 punktów. W nieco krótszej perspektywie, obejmującej pierwszy kwartał 2012 roku, scenariusz bazowy dla WIG20 oznacza dość wąskie pasmo wahań, w granicach 2100-2300 punktów, jednak przy znacznej zmienności, która spowoduje, że końcówka marca zastanie indeks dużych spółek na poziomie 2200 punktów.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji