Komentarz miesięczny, styczeń 2013

Porozumienie zawarte w USA ostatniego dnia 2012 roku istotnie zmniejszyło ryzyko wystąpienia fiskalnego klifu i tym samym dało oddech amerykańskim inwestorom, co widać było po reakcji rynku na ogłoszenie ugody. Jednak moim zdaniem, poza częścią mediów oraz inwestorów w Stanach Zjednoczonych, nikt raczej nie wierzył, że dojdzie do upadku z gospodarczego urwiska. Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE KOMENTARZA MIESIĘCZNEGO, STYCZEŃ 2013

  • Porozumienie zawarte w USA ostatniego dnia 2012 roku istotnie zmniejszyło ryzyko wystąpienia fiskalnego klifu i tym samym dało oddech amerykańskim inwestorom, co widać było po reakcji rynku na ogłoszenie ugody. Jednak moim zdaniem, poza częścią mediów oraz inwestorów w Stanach Zjednoczonych, nikt raczej nie wierzył, że dojdzie do upadku z gospodarczego urwiska. Na realny brak zagrożenia wskazywała nieprzerwana hossa na praktycznie wszystkich rynkach wschodzących (w tym w Polsce) oraz na głównych rynkach Europy np. w Niemczech. Dlatego nie sądzę, żeby decyzje podjęte podczas sylwestrowej nocy w USA wywołały dłuższą i równie silną, jak grudniowa falę wzrostową na światowych giełdach.
  • Pomimo dużej nerwowości na amerykańskich parkietach związanej z politycznymi targami w obliczu fiskalnego klifu, optymizm inwestorów giełdowych (zarówno indywidualnych, jak i instytucjonalnych) zbliżył się ostatnio do wysokiego poziomu. W takiej sytuacji miejsce do wzrostów wydaje się ograniczone.

  • Biorąc pod uwagę odczyt sentymentu polskich inwestorów indywidualnych (badanego przez SII), który wskazuje właśnie na najwyższy od rekordu zanotowanego w połowie marca poziom optymizmu, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest aż za dobrze. Lekkie schłodzenie nastrojów w pierwszym kwartale bieżącego roku byłoby jak najbardziej na miejscu.  

  • Dodatkowo uważam, że rynek akcji poszedł trochę za daleko w dyskontowaniu potencjalnej poprawy dynamiki krajowego wzrostu gospodarczego, której dołek jest dopiero przed nami. Inwestorzy, reagując jak najbardziej racjonalnie, traktują dobre dane napływające z wielu czołowych rynków wschodzących takich jak Brazylia, Indie czy Chiny, jako zwiastun rychłej poprawy także w pozostałych krajach, w tym w Polsce. Moim zdaniem powrót na ścieżkę wzrostu może jednak w naszym przypadku przeciągnąć się w czasie.

  • Jest to jeden z powodów, które nie pozwalają mi oczekiwać powtórzenia w 2013 roku takiej hossy, jaka miała miejsce w roku 2006. Trudno mi także uwierzyć, że WIG będzie w stanie wzrosnąć o kolejne 26%, czego dokonał w minionym roku.  Skłaniam się raczej do uznania, że rok 2013 zakończymy 14-proc. wzrostem indeksu szerokiego rynku, z segmentem małych i średnich spółek rosnącym o 20%, znacznie silniej niż WIG20.

  • Ostatecznym celem dla indeksu WIG na ten rok powinno być nie pokonanie historycznego maksimum, do czego niezbędna jest wyraźna poprawa koniunktury gospodarczej, ale próba dotarcia do poziomu 55 tys. punktów, od którego zaczęła się przecena w styczniu 2008 roku. Po drodze czeka nas przeprawa przez szczyt z wiosny 2011 roku, z którym poradzili już sobie Amerykanie i Niemcy. W scenariuszu bazowym dla indeksu WIG zakładam, że w pierwszym półroczu będziemy poruszać się w granicach wyznaczonych od góry przez poziomy z wiosny 2011 roku, a od dołu przez 200-sesyjną średnią oraz górne ograniczenie rocznej konsolidacji (42 tys. punktów). W drugiej połowie roku powinniśmy być gotowi (także fundamentalnie) do zaatakowania poziomów ze stycznia 2008 roku.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji