Komentarz miesięczny, styczeń 2019

Na razie jednak wystąpienie recesji i tym samym bessy nie jest moim bazowym scenariuszem na ten rok, choć drugim w kolejności. Istnieje jeszcze jedna możliwość interpretacji zadziwiającej słabości rynku akcji i obligacji korporacyjnych w końcówce 2018 roku... Jarosław NiedzielewskiDyrektor Departamentu Inwestycji

PODSUMOWANIE

  • Pierwsze, wzrostowe sesje nowego roku przypominają nieco to, co działo się w styczniu ubiegłego roku. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Dziś, w przeciwieństwie do początku 2018 roku, prawie nikt nie chce mieć akcji w portfelu inwestycyjnym. Słowa bessa i recesja po raz pierwszy od dekady zaczęły być odmieniane przez wszystkie przypadki. Trudno się zresztą temu dziwić. Nad pokazem słabości Wall Street, w końcówce roku, nie da się przejść obojętnie.
  • W 2018 roku najlepszą strategią inwestycyjną było przeciwstawianie się opinii większości. Dlatego uwzględniając dzisiejszą niechęć do akcji, przynajmniej teoretycznie należałoby uznać, że rok 2019 może pozytywnie zaskoczyć inwestorów. Niestety, sygnał ostrzegawczy wysłany przez Wall Street w końcówce 2018 roku, zmusza do rozważenia mniej optymistycznych scenariuszy, w tym zakończenia 9-letniej hossy.

  • Jeżeli rzeczywiście mieliśmy do czynienia z pierwszą falą bessy na Wall Street, to w drugiej połowie bieżącego roku musiałoby dojść do gospodarczej recesji w USA, pierwszej od lat 2008-2009. Nie trwającego kilka kwartałów spowolnienia, jak w latach 2015-2016, ale regularnej recesji z wszystkimi jej konsekwencjami, wśród których najbardziej bolesne są wzrost bezrobocia oraz spadek zysków spółek. W takim przypadku dołka rynku niedźwiedzia należałoby oczekiwać raczej w 2020, niż w bieżącym roku.

  • Na razie jednak wystąpienie recesji i tym samym bessy nie jest moim bazowym scenariuszem na ten rok, choć drugim w kolejności. Istnieje jeszcze jedna możliwość interpretacji zadziwiającej słabości rynku akcji i obligacji korporacyjnych w końcówce 2018 roku. Rynek po raz trzeci w ciągu tej dekady może przeprowadzać „twardy reset” systemu, zarówno pod względem wycen, jak i nastrojów oraz oczekiwań. Z podobnym zachowaniem mieliśmy od czynienia w latach 2011-2012 oraz 2015-2016, kiedy następowało przywrócenie „ustawień fabrycznych”, umożliwiające rynkom kontynuowanie hossy niejako od nowa, z czystą kartą.
  • W scenariuszu „twardego resetu”, przy jedynie lekkim spowolnieniu wzrostu PKB, dołka trwającej od października przeceny należałoby oczekiwać jeszcze w pierwszych miesiącach tego roku. Potencjalny zasięg takiej korekty można wyznaczyć na poziomie 2200 punktów dla indeksu S&P500 (czyli spadek o 25% od szczytu), co oznaczałoby zniwelowanie praktycznie całych powyborczych zysków na Wall Street. Potem powinien zacząć się długi okres odrabiania strat, wsparty m.in. kolejnym cyklem gospodarczej odbudowy chińskiej gospodarki, gdzie trwa właśnie szeroko zakrojona akcja stymulacji fiskalno-monetarnej, analogicznej do tej z lat 2015-2016. Tak czy inaczej, na szybki powrót do rekordów na Wall Street nie ma co liczyć.

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji