Ocena aktualnej sytuacji rynkowej

Obawy o tempo chińskiego wzrostu gospodarczego pogorszyły w ubiegłym tygodniu nastroje inwestorów. Przyczyniło się to do ponownej fali wyprzedaży na rynkach azjatyckich. Indeks giełdy w Szanghaju zanotował blisko 11,5-procentowy spadek, podczas gdy giełda w Hong Kongu zakończyła tydzień na 6,5-procentowym minusie. Niepewność co do wpływu spowolnienia w Chinach na globalną gospodarkę oraz wzrost awersji do ryzyka miał w konsekwencji swoje odzwierciedlenie w spadkach indeksów giełdowych w skali globalnej oraz ucieczki inwestorów do najbezpieczniejszych aktywów w postaci amerykańskich czy niemieckich obligacji skarbowych. Silne spadki odnotowały w rezultacie amerykańskie indeksy: S&P500 stracił 5,77%, Dow Jones zakończył tydzień o 5,82% niżej, a technologiczny Nasdaq o 6,78%. Podobnie sytuacja wyglądała w Europie, francuski CAC40 spadł o 6,57%, brytyjski FTSE250 o 4,22%, a niemiecki DAX -7,83%. Na tym tle relatywnie pozytywnie wyróżniał się krajowy rynek, WIG20 spadł jedynie o 0,84%, nieco gorzej radziły sobie indeksy małych i średnich spółek, mWIG40 i sWIG80 były odpowiednio o 2,61% i 2,26% poniżej ubiegłotygodniowego zamknięcia.

Rynki wschodzące nadal pozostawały pod szczególną presją, czemu towarzyszyły pogłębiające się spadki cen surowców i silne osłabienie lokalnych walut względem rynków bazowych. Turecka giełda zanotowała spadek o 4,5% (uwzględniając osłabienie się lokalnej waluty stopa zwrotu wyrażona w EUR wyniosła -9%). Spadki obserwowano w Rosji, dolarowy indeks RTS zniżkował o ponad 8,7%, brazylijski giełda kończyła natomiast tydzień o blisko 3,8% niżej.

W ubiegłym tygodniu rozczarowujące dane makro opublikowano także w Polsce. Produkcja przemysłowa w lipcu spowolniła do 3,8% r/r z 7,8% w czerwcu, przy oczekiwanym spowolnieniu do 4,6%. Gorzej wypadła także sprzedaż detaliczna, która zwolniła do 3,5% sprzedaż detaliczna z 6,6% w czerwcu, co było wyraźnie poniżej prognoz analityków oraz oczekiwań rynków.

Nasza ocena aktualnej sytuacji rynkowej:

Amerykański rynek akcji, który od dłuższego czasu, znajdował się w trendzie bocznym, w ubiegłym tygodniu zdecydował się na opuszczenie tej konsolidacji dołem. Patrząc na to jak wielu inwestorów bało się takiego scenariusza, zakładałem, że rynek znajdzie dobrą wymówkę, żeby wybić się górą, zanim np. jesienią wykona długo niewidzianą, 10% korektę. Dodatkowo, statystyka przemawiała na korzyść nowych szczytów, gdyż od 1980 roku 10 razy podobne konsolidacje okazywały się jedynie przystankiem we wzrostach. W dwóch kolejnych przypadkach kończyło się krachem, a dwa inne rozpoczynały długotrwałą bessę. Wcześniej, negatywne informacje dotyczące Grecji, pękającej bańki w Szanghaju, podwyżek stóp przez FED, czy mocnego dolara nie były w stanie rzucić Wall Street na kolana. Dopiero dewaluacja juana, z ubiegłego tygodnia spowodowała, że fale obaw zaczęły się rozlewać na wszystkie rynki świata. Moim zdaniem sam ruch na walucie, nie jest tak istotny dla obecnego sentymentu jak uświadomienie sobie przez inwestorów, że chińska gospodarka znajduje się w dużych tarapatach. Tak naprawdę to nikt nie wie, jaki jest realny stan tej gospodarki. Oficjalne dane nie zachwycały już znacznie wcześniej, jednak dopiero teraz, po tej nieznaczniej, ale wymownej dewaluacji, rynek na serio zaczął się przejmować perspektywami światowego handlu, cenami surowców itd. Amerykańskie indeksy spadły mocno w ostatnich czterech sesjach pomimo tego, że dolar wyraźnie osłabił się w stosunku do euro, a widmo podwyżek stóp przez FED zostało odłożone w czasie. Stare obawy zamieniły się miejscami z nowymi, które najwyraźniej niosą ze sobą większy ciężar gatunkowy niż poprzednie, skoro indeksy akcji w USA zareagowały tak silnymi spadkami. Czym to się może skończyć? Niewielka jest raczej szansa, że Wall Street szybko odzyska utracone w ciągu ostatnich dni pozycje, a S&P500 powtórnie znajdzie się w okolicach historycznych szczytów. Tak było w październiku ubiegłego roku kiedy po 7%, trwającej dwa tygodnie przecenie, nastąpiło gwałtowne odreagowanie i pod koniec miesiąca wszystkie straty zostały odrobione. Teraz sytuacja rynkowa na świecie wygląda nieco słabiej , podobnie jak stan globalnej gospodarki. Dlatego, trzeba się liczyć z trochę  dłuższą i głębszą korektą niż te do których przyzwyczailiśmy się w ostatnich kilku latach. To będzie właśnie ta długo oczekiwana i niewidziana od kilku lat , co najmniej 10% korekta. Ostatni raz z porównywalnym spadkiem mieliśmy do czynienia też w sierpniu tylko, że 2011 roku. To był właśnie jeden z dwóch krachów, jakie zdarzyły się w USA, w ciągu ostatnich 30 lat, po długim okresie konsolidacji. Teraz możemy przeżyć to jeszcze raz. Jak silna może być to korekta? Moim zdaniem, powinna się ona zatrzymać na poziomie, do jakiego indeks S&P500 dotarł przy krótkiej „panice” z października ubiegłego roku, czyli w okolicach 1800-1850 punktów. Byłby to wystarczający „wymiar kary”, dla rynku i dla gospodarki, na których nie widać jeszcze powodów do wystąpienia prawdziwej długotrwałej bessy, a takiej zawsze towarzyszy recesja. Dlatego potencjalny, głębszy spadek indeksów należy, moim zdaniem, traktować, jako okazję, podobnie jak to miało miejsce po krachach w 2011 roku oraz w 1998 roku (sierpniowe bankructwo Rosji). Teoretycznie głęboka przecena na rynkach oraz fala dewaluacji azjatyckich walut może skłonić FED do odroczenia podwyżek stóp z września na grudzień. Jednak prędzej czy później i tak dojdzie do zacieśnienie polityki monetarnej. Dlatego, ewentualnego wsparcia dla rynków ze strony banków centralnych szukałbym w Chinach, czyli tam skąd wszystko się zaczęło. Zamiast nieefektywnej dewaluacji waluty rząd w Pekinie może, w każdej chwili, ogłosić rozpoczęcie akcji pompowania pieniądza w gospodarkę, czyli wprowadzenie własnego QE, o którym się często mówiło i, o którym już teraz nikt nie pamięta. Taka akcja może przywrócić nadzieję, że spowolnienie w Chinach to jeszcze nie prawdziwy „chinageddon”. Równie ważne będą dane napływające w kolejnych dwóch miesiącach z chińskiej gospodarki i z firm handlujących z Państwem Środka. Jeśli nie będzie potwierdzenia powszechnej dziś wizji kompletnego załamania sprzedaży i recesji  w Chinach, indeksy akcji, szczególnie w Europie odzyskają siły.


Jarosław Niedzielewski
Dyrektor Departamentu Inwestycji

Interesują Cię bieżące informacje o rynku akcji?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami zarządzających funduszami Investors TFI na temat rynku akcji.

Komentarze rynku akcji