PiS wygrywa wybory parlamentarne

Wybory parlamentarne w Polsce zakończyły się zdecydowanym zwycięstwem Prawa i Sprawiedliwości. Partia ta zdobyła 37,58% głosów oddanych w wyborach do Sejmu, co oznacza, że najprawdopodobniej będzie w stanie samodzielnie sformować rząd.

Inwestorzy jeszcze przed wyborami zakładali zmiany u steru władzy – przedwyborcze obietnice PiS odcisnęły swoje piętno na polskim rynku akcji, szczególnie na spółkach z sektora finansowego. W rezultacie rynki stosunkowo spokojnie przyjęły informacje napływające z Państwowej Komisji Wyborczej – indeksy warszawskiej giełdy otworzyły tydzień na niewielkim plusie, złoty pozostaje stabilny, a rentowność obligacji skarbowych nieznacznie wzrosła. Można się jednak spodziewać, że najbliższe tygodnie będą okresem dużej niepewności. Pomimo, że obietnice wyborcze zwycięskiej partii raczej nie przełożą się w stu procentach na program nowego rządu, to wzrost wydatków rządowych i rozluźnienie polityki fiskalnej należy uznać za scenariusz bazowy.

Z punktu widzenia rynków finansowych istotne znaczenie będzie miało źródło finansowania zwiększonych wydatków, a tutaj najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest nałożenie podatku na sektor bankowy i handlowy. W pierwszym przypadku proponowany w oficjalnych materiałach PiS podatek (obowiązujący od stycznia 2016 r.) to 0,39% aktywów, co w efekcie mogłoby się przełożyć na spadek zysków sektora o około 20-30%. W przypadku podatku handlowego, mimo, że najbardziej prawdopodobna koncepcja PiS zakłada objęcie całego sektora 2-procentową opłatą od obrotów, nie można wykluczać, że danina ta dotyczyłaby tylko sektora spożywczego. Wprowadzenie tego podatku może się okazać jednak sprzeczne z przepisami dyrektywy o VAT, która zabrania państwom UE stosowania innych podatków od obrotu.

Oba nowe podatki były wcześniej zapowiadane przez PiS i ich potencjalny wpływ na wyniki finansowe spółek został już w dużym stopniu zdyskontowany. Dużo większy wpływ na rynek mają obecnie spekulacje odnośnie nowego składu Rady Polityki Pieniężnej. Kadencja obecnej upływa w połowie przyszłego roku i coraz powszechniej oczekuje się, że skład nowej będzie miał zdecydowanie bardziej gołębie nastawienie. 9 członków RPP wybieranych jest bowiem w równej liczbie przez Prezydenta RP, Sejm i Senat. Oznacza to, że większość w Radzie uzyskają najprawdopodobniej członkowie powołani przez nową dominującą siłę polityczną. Zwiększa to prawdopodobieństwo obniżek stóp procentowych, gdyż przedstawiciele PiS deklarują, że NBP powinien w większym stopniu wspierać krajowy wzrost gospodarczy. Scenariusz ten może być pozytywny dla obligacji (szczególnie dla krótkiego końca krzywej dochodowości), jak również akcji (z wyjątkiem sektora bankowego, dla którego oznaczałoby to dalszy spadek marży odsetkowej). Ze względu na konstytucyjną niezależność NBP oraz potencjalne kłopoty na poziomie UE, mniej realny wydaje się lansowany przez PiS w ostatnich dniach kampanii pomysł uruchomienia przez NBP kilkuset-miliardowego pakietu nisko oprocentowanych pożyczek dla sektora bankowego mającego na celu wsparcie akcji kredytowej (odpowiednik programu LTRO prowadzonego przez EBC). Niemniej jednak potencjalna realizacja tego postulatu również będzie wpływała na krajowy rynek finansowy.

Największym ryzkiem, o którym nie mówiło się w trakcie kampanii wyborczej, jest dalszy demontaż OFE. Należy pamiętać, że PiS w trakcie „reformowania” systemu emerytalnego przez Platformę Obywatelską wcale nie protestował. Wręcz przeciwnie – partia ta chciała nawet wdrożyć „Orbanowskie” rozwiązanie i całkiem zlikwidować OFE. Teraz pomysł ten może wrócić. Choć trudno jeszcze określić ryzyko jego realizacji, to wszelkie kroki zmierzające w tym kierunku będą miały niekorzystny wpływ na notowania akcji na warszawskiej giełdzie.

W przypadku obligacji skarbowych można spodziewać się wspomnianego wyżej spadku rentowności papierów z terminem wykupu do 3 lat, któremu może towarzyszyć umiarkowany wzrost premii za ryzyko dla obligacji z 10-letnim terminem do wykupu (pogorszenie sytuacji fiskalnej, większa awersja do ryzyka inwestorów zagranicznych, brak dyskonta dla potencjalnego wprowadzenia euro w Polsce).

Jarosław Niedzielewski