Wyniki wyborów w USA

  • Wbrew nadziejom rynków finansowych zwycięzcą w wyścigu o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych został Donald Trump. Dodatkowo, w odbywających się w tym samym czasie wyborach do Kongresu republikanie utrzymali większość w obu izbach amerykańskiego parlamentu.

  • Po pierwszych dość gwałtownych spadkach indeksów akcji i wzroście ceny złota, szybko przyszło uspokojenie nastrojów przejawiające się zniwelowaniem dużej części wcześniejszych zmian. Relatywnie słaba i krótkotrwała reakcja inwestorów na wydarzenie wcześniej oceniane jako mocno negatywne jest równie zaskakująca jak wynik wyborów.  

  • Przejście do porządku dziennego nad demokratycznym wyborem obywateli USA powinno zająć inwestorom nieco więcej czasu niż tylko kilka godzin. Dlatego pościg za rosnącymi od środowych dołków indeksami w oczekiwaniu nowych maksimów amerykańskich indeksów w najbliższych dniach może się okazać falstartem. Podobnie, jak zbyt szybka rezygnacja z oferowanej np. przez złoto funkcji bezpiecznej przystani.

Po raz drugi w tym roku wynik wyborów okazał się całkowicie rozbieżny z oczekiwaniami rynków finansowych. Na przełomie czerwca i lipca tego roku, po opublikowaniu rezultatów referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, po pierwszych nerwowych reakcjach widocznych na giełdach walut, akcji czy metali szlachetnych stosunkowo szybko przyszło uspokojenie – diabeł okazał się nie taki straszny. Środowa reakcja giełd – początkowy gwałtowny spadek indeksów akcji oraz wzrost ceny złota i dość szybki ruch powrotny niwelujący większość wcześniejszych zmian – pozwala przypuszczać, że inwestorzy uznali za najbardziej prawdopodobny scenariusz „brexitowy”. Może to jednak okazać się mylnym założeniem, przynajmniej w ciągu najbliższych kilku sesji.  

Siła rynków akcji po czerwcowej „niespodziance” miała swoje źródło w amerykańskiej giełdzie, dla której zgrzyty w europejskiej integracji są mimo wszystko stosunkowo odległym problemem. Tym bardziej, że faktyczny Brexit miał mieć miejsce dopiero po dwóch latach negocjacji. Teraz sytuacja dotyka bezpośrednio amerykańskiej ziemi, a polityczna zmiana ma się dokonać w ciągu kilkunastu tygodni. Warto też przypomnieć, że powrót do poziomu sprzed ogłoszenia Brexitu zajął indeksowi S&P500 10 sesji, a wskaźnikom giełd europejskich znacznie więcej, bo ponad miesiąc. Dlatego nie przywiązywałbym się do wizji rychłego powrotu indeksów z Wall Street do rekordowych poziomów. Tym bardziej, że środowe spadki z pierwszej części sesji były mniej bolesne niż po ogłoszeniu wyników brytyjskiego referendum. Z całym szacunkiem dla Wyspiarzy, ale konsekwencje zmiany na stanowisku prezydenta w USA powinny mieć nieco większe przełożenie na reakcje inwestorów, szczególnie, że ich nastawienie do potencjalnej wygranej Donalda Trumpa było bardzo negatywne. Nie twierdzę bynajmniej, że wybór kandydata republikanów na fotel w Białym Domu automatycznie powinien oznaczać spadki na giełdach, ale skoro większość uczestników rynku traktowała taką możliwość jako istotne zagrożenie, to oczekiwanie mocniejszej niż dotychczasowa reakcji wydaje się uzasadnione. Poza tym, przejście do porządku dziennego nad demokratycznym wyborem obywateli USA powinno zająć inwestorom nieco więcej czasu niż tylko kilka godzin.

Z podanych powyżej powodów pościg za rosnącymi od środowych dołków indeksami w oczekiwaniu nowych szczytów w najbliższych dniach może się okazać falstartem. Podobnie, jak zbyt szybka rezygnacja z oferowanej np. przez złoto funkcji bezpiecznej przystani. Z drugiej strony, oceniając potencjał ewentualnych dalszych spadków trudno dziś zakładać, że indeksy z Wall Street mogą znaleźć się istotnie poniżej dołków wyznaczonych przez środowe notowania kontraktów terminowych. W przypadku indeksu S&P500 maksymalny zasięg korekty związanej z wynikiem wyborów może sprowadzić go poniżej 2050 punktów. W najgorszym przypadku rynek może przetestować poziom 2000 punktów, czyli „pobrexitowe” wsparcie.

W najbliższych dniach  można natomiast oczekiwać, że dotychczasową siłę stracą rynki wschodzące, dla których realniejszym zagrożeniem stał się zwiększony protekcjonizm największej światowej gospodarki. Widoczne będzie to zarówno na rynkach akcji, jak i długu.

Na realną ocenę wpływu wyborów w USA zarówno na gospodarczą, jak i giełdową koniunkturę w USA (a co za tym idzie – na resztę świata) potrzeba nieco więcej czasu i oficjalnych wypowiedzi zarówno samego Donalda Trumpa, jak i najważniejszych członków jego gabinetu. Deklaracje składane w kampanii wyborczej, podczas której królował daleko posunięty populizm, mogą okazać się jedynie pustymi obietnicami, co akurat powinno wspierać odbudowę na rynkach akcji. Pierwsze wystąpienie przyszłego prezydenta, było zadziwiająco koncyliacyjne, co jest pozytywnym sygnałem na przyszłość.

Jarosław Niedzielewski
DYREKTOR DEPARTAMENTU INWESTYCJI

Interesują Cię analizy i prognozy rynku kapitałowego?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami rynkowymi Dyrektora Departamentu Inwestycji w Investors TFI w formie comiesięcznych przekrojowych raportów oraz bieżących komentarzy. Publikacje Dyrektora Departamentu Inwestycji ukazują się także regularnie w mediach ekonomicznych, m.in. w Gazecie Giełdy Parkiet.

Komentarze Dyrektora Departamentu Inwestycji

Interesują Cię bieżące informacje o rynku akcji?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami i prognozami zarządzających funduszami Investors TFI na temat rynku akcji.

Komentarze rynku akcji