Zagrożenie konfliktem zbrojnym na Ukrainie

Zagrożenie konfliktem zbrojnym na terytorium Ukrainy, które do tej pory było raczej ignorowane przez rynki finansowe, na początku marca stało się znacznie bardziej realne i wywołało silne turbulencje na giełdach, szczególnie w Europie i Rosji.

Trudno jest przewidzieć rozwój wydarzeń związanych z konfliktem na linii Moskwa-Kijów, a szczególnie skalę ewentualnej eskalacji działań wojennych i zaangażowania w konflikt innych państw. Stwierdzenie kanclerz Merkel o tym, że Prezydent Putin stracił kontakt z rzeczywistością sugeruje nieobliczalność jednej ze stron konfliktu i zwiększa ryzyko wymknięcia się sytuacji spod jakiejkolwiek kontroli.

Można jednak przypuszczać, że obecny konflikt przybierze postać zbliżoną do tego, co działo się podczas ostatniej zbrojnej interwencji przeprowadzonej przez Rosję w innym kraju basenu Morza Czarnego, czyli w Gruzji. Oznaczałoby to, że podobnie jak w sierpniu 2008 roku w Gruzji tak i teraz, pomimo ostrych komentarzy wobec Rosji i gestów poparcia ze strony społeczności międzynarodowej, wojska rosyjskie zrealizują plan inwazji na część terytorium Ukrainy bez adekwatnej odpowiedzi Zachodu. Podczas konfliktu sprzed ponad 5 lat, który skończył się praktycznie w ciągu tygodnia, rynki finansowe zachowywały względny spokój. Jeśli więc teraz powtórzy się „scenariusz gruziński” rynki finansowe prawdopodobnie w dość krótkim czasie powrócą do wcześniejszego trendu. Kwestia Ukrainy jest oczywiście znacznie trudniejszym i bardziej skomplikowanym problemem niż Gruzja, dlatego sam konflikt i podwyższone ryzyko na giełdach akcji, obligacjach czy walutach może trwać dłużej niż kilka lat temu. Jednak dopóki jest to „lokalny” konflikt (a po dotychczasowych działaniach Niemiec, Francji czy nawet USA można wnosić, że taki pozostanie), inwestorzy nie powinni ulegać panice wyprzedając aktywa finansowe. Sytuacja gospodarcza na świecie, a szczególnie w USA i Europie (w tym w Polsce) nie zmieniła się i w dalszym ciągu można zakładać, że znajdujemy się w fazie odbudowy potencjału ekonomicznego po niedawnej recesji czy spowolnieniu. Szybko zakończony konflikt zbrojny nie powinien wywrzeć istotnego wpływu na odradzającą się gospodarkę, pod warunkiem, że nie dojdzie do szokowego wzrostu cen niektórych surowców  np. ropy i gazu. Na razie większe znaczenie dla cen surowców miały anomalie pogodowe w USA, czy w Brazylii, niż rosyjska interwencja.

Ponieważ jednak jesteśmy w początkowej fazie konfliktu, a większość rynków akcji jeszcze kilka dni temu znajdowała się na tegorocznych szczytach, widoczna w poniedziałek słabość giełdowych indeksów i ich zmienność mogą utrzymać się jeszcze przez pewien czas. W takich warunkach inwestorzy wrażliwi na większą zmienność powinni raczej wstrzymać się od zakupu akcji. Zwiększenie zaangażowania w te papiery jest obecnie potencjalnie zyskowną, ale mocno ryzykowną strategię łapania okazji. W okresie podwyższonej niepewności dobrą alternatywą mogą okazać się produkty nastawione na wypracowywanie absolutnej stopy zwrotu, a także fundusze złota, czyli metalu, który w takich momentach okazuje się dobrym sposobem nie tylko na ochronę kapitału, ale nawet na sowity zarobek. 

Jarosław Niedzielewski
Dyrektor Departamentu Inwestycji w Investors TFI